Artiwum
internetowy subiektywny, intersubiektywny, uproszczony do granic zapis historii w obrazach z akt własnych i nie bez widoków, autorstwa i pretensjami tego tu JA, co rości je sobie
poniedziałek, 11 czerwca 2018
sobota, 17 czerwca 2017
czwartek, 8 czerwca 2017
czwartek, 6 kwietnia 2017
piątek, 24 lutego 2017
59
Dni 1908
Tego roku znalazł się bez pracy;
a zatem żył z kart,
z trik-traka, i z pożyczek.
Oferowano mu pracę – trzy funty za miesiąc –
w małym sklepiku papierniczym.
Lecz odmówił, bez żadnego wahania.
Nie chciał. To nie była pensja dla niego,
chłopaka dość oczytanego, dwudziestopięciolatka.
Dwa, trzy szylingi dziennie – wygrał albo nie wygrał.
Karty i trik-trak. Ileż mógł zarobić dzieciak
w kawiarniach takich jak ta (dla klasy pracującej),
choćby i zręcznie grał, choćby i głupich miał
przeciwników?
Co do pożyczek – z tym było, jak było.
Z rzadka wydębił talliro, trochę częściej pół,
niekiedy zniżał się do szylinga.
Czasami przez tydzień, albo trochę dłużej,
gdy uwalniał się od całonocnej udręki,
odświeżał się w łaźni poranną kąpielą.
Jego ubrania były w opłakanym stanie.
Nosił jeden garnitur (zawsze ten sam), jeden garnitur
bardzo wypłowiały, cynamonowy.
Ach, dni lata roku tysiąc dziewięćset ósmego!
Z waszego obrazu, gustownie,
wymazany został cynamonowy wypłowiały garnitur.
Wasz obraz zachował go,
kiedy zdejmował, kiedy zrzucał z siebie
te liche ubrania i cerowaną bieliznę.
I stawał zupełnie nagi; bezbłędnie piękny; po prostu cud.
Nieuczesane, sterczące włosy;
jego ciało lekko opalone
od porannej nagości w łaźni i na plaży.
(Konstandinos Kawafis)
czwartek, 23 lutego 2017
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








































